
Sprawozdania ze spotkań Dyskusyjnego Klubu Książki:
16.06.2010
"OSTATNI PODBÓJ" czyli
"DON JUAN RAZ JESZCZE" Andrzeja Barta"

Andrzej Bart (1951) - polski prozaik, autor scenariuszy i filmów dokumentalnych - pilnie strzegący swojej prywatności, zyskał przydomek „najbardziej tajemniczego polskiego pisarza”. Jak sam mówi, chce istnieć przez swoją twórczość.
Jest podziwiany jako autor inteligentnych, błyskotliwych powieści, których zadaniem jest dostarczenie rozrywki na najwyższym poziomie, rozrywki rozumianej jako rozkoszowanie się stylem, aluzjami, wyszukanym dowcipem. Jego proza to „dobra literatura dla wymagających”. Trochę w stylu Umbero Ecco czy Artura Perez- Reverte. Nie boi się o czytelnika. Twierdzi, że wytrawny czytelnik, podobnie jak wytrawne wino będzie istniał, dopóki będzie istniał świat.
Omawiana przez nas pozycja to powieść historyczna, przywołująca autentyczną historię miłości królowej Joanny Kastylijskiej do zmarłego męża Filipa Pięknego. Zakochana bez pamięci Joanna Szalona nie pozwala pochować męża, zmarłego w niejasnych okolicznościach. Aby ustrzec ją od grzechu śmiertelnego papież Juliusz II nakazuje wyszukać wśród mnichów mężczyznę, który mógłby ją zainteresować. Na tyle mocno, aby zmieniła zdanie.
Tytułowy Don Juan stoi przed arcytrudnym zadaniem. Musi skłonić królową do pożegnania i pochówku króla.
Klubowicze odnaleźli walory prozy Andrzeja Barta. Przekonujące tło historyczne; ponure dysputy teologiczne, grozę czasów Świętej Inkwizycji, intrygi, pojedynki, nieoczekiwane zmiany akcji, jak zwykle miłość... Przy tym plastycznie malowane stare tawerny, zamki, sale tortur czy pracownie alchemiczne. To zawsze chętnie się czyta...
Nie do końca przekonali bohaterowie, nie wszyscy dość wyraziści. Zastrzeżenia wzbudził sam Don Juan. Zawiodło zakończenie.
Podobały się cięte dialogi i zaprawiony ironią humor autora. Także bogaty, wyrafinowany język.
Maria Horak
7.06.2010
"PRZESZŁOŚĆ w twórczości Jacka Dehnela"

Myślę, że nie przypadkiem drugi z zaproszonych przez nas autorów (w roku ubiegłym gościliśmy pana Stefana Chwina), to gdańszczanin. Mapa literackiej Polski zmienia się i już nie tylko Warszawa, Kraków , Wrocław to miasta znaczące. Dołączył do nich Gdańsk, Olsztyn i nie tylko...
„Lalę”, powieść dzięki której Jacek Dehnel stał się znany - dostał za nią paszport POLITYKI, jest tłumaczona na język niemiecki, hebrajski, słowacki, węgierski, włoski, chorwacki i litewski - czytaliśmy i omawialiśmy w roku ubiegłym. Większość z nas zastanowił młody wiek autora, który napisał ją w wieku 22 lat.
Pisarz zaciekawił nas i urzekł życiową mądrością. Ona zdeterminowała go do utrwalenia biografii, która jest hołdem dla mocnych kobiet. Tych, które bynajmniej nie żyły w cieniu mężczyzn.
Tytułowa LALA to babcia autora. Szeherezada, która snuje opowieść. Historię swojego życia, splecioną z losami rodziny, przyjaciół, sąsiadów. Urodzona w 1919r., zatem pamięta czasy II wojny, okupacji. Ciemną tonację zagłady Żydów, tych samych, których znała z ławy szkolnej, z handlu. Ale pamięcią sięga dalej, do wspomnień matki, do czasów Rzeczypospolitej wielu narodów. Do magicznej przestrzeni zwanej Ukrainą, gdzie dziadek miał pierwszy automobil, kojarzony z diabelskim pojazdem, na który chłopi ruszyli z widłami. A w dworze bywał Ignacy Mościcki, któremu nie smakowały melony...
Obdarzony wieloma talentami pan Jacek Dehnel – poeta, tłumacz, prozaik, malarz – mimo, a może na przekór nim, zachował otwartość, naturalność i wdzięk.
Pięknie mówi i pisze, ale umie również słuchać. Plastycznie odmalował i przybliżył swoją babcię, obdarzoną rzadkim dziś już talentem barwnego opowiadania. Talentem literackim, aktorskim, nie do podrobienia wdziękiem i czarem. Szeherezadę...
Opowiedział na wiele zadanych pytań. O autentyczność wprowadzonych w narrację LALI postaci (m.in. Bolesława Leśmiana, Juliana Rogozińskiego, Adolfa Sowińskiego, Gustawa Herlinga - Grudzińskiego), o język, który wydobywa charakter bohaterów, o pyszne dialogi, zasłyszana od babci czy wymyślone? Były i rozważania natury ogólniejszej. O przyszłość literatury i zasadność uprawiania zawodu pisarza. Autor przeczytał swoje najnowsze wiersze.
Klub pięknie wyraził młodemu autorowi swoją sympatię. Pani Jadwiga Nowakowska odczytała własną recenzję o LALI, a pani Helena Bibrzycka życzyła powodzenia w walce o NIKE, dla nominowanego tomu. Było radośnie i serdecznie. Autor zamaszyście podpisywał książki.
Maria Horak
19.05.2010
"Poznajemy świat z podróżnikami: MOJA AFRYKA Kingi Choszcz
i RIO ANAKONDA Wojciecha Cejrowskiego"

Dwie starannie wydane, bogate unikalnymi ilustracjami (seria POZNAJ SWÓJ ŚWIAT), książki podróżnicze, stały się przedmiotem żywej dyskusji. Klubowicze dostrzegli, że relacja z afrykańskiej wędrówki tragicznie zmarłej na malarię polskiej podróżniczki Kingi Choszcz, to materiał opracowany przez jej matkę i zredagowany przez Wojciecha Cejrowskiego. Dzięki ich wysiłkom i na podstawie internetowego dziennika powstała książka, ślad dokonań Kingi. Jej ogromnym walorem są niezwykłe ilustracje - 180 zdjęć, które jak w kadrze filmowym, odsłaniają barwną, gorącą przepiękną Afrykę . Autorka fotografuje przede wszystkim ludzi – cudowne dzieci, całkiem młode i starsze, pełne uroku, dostojeństwa i pierwotnego czaru kobiety, poważnych wojowników. Fotografuje urodę pustyni, obiektów budownictwa, artystycznych przedmiotów. Sam zapis nie dopracowany przez podróżniczkę, pozbawiony jakiejś idei przewodniej, został oceniony słabiej. Czytelników dręczyło pytanie, co tą podróżą chciała powiedzieć sama Kinga. Być może najlepszym wytłumaczeniem jest cytat z jej myśli, przytoczony przez jej przyjaciela i towarzysza wędrówek, Chopina:
...Każde marzenie dane jest nam wraz z mocą potrzebną do jego spełnienia... ...Kinga żyła pełnią życia i odeszła u szczytu swoich marzeń, w najszczęśliwszym okresie swego życia. Pozostawiła nam ogromną moc inspiracji, by wieść życie pełne znaczenia w każdej jego drogocennej chwili...
RIO ANACONDA - relacja Wojciecha Cejrowskiego, to opowieść niezwykła. Trzyma w napięciu, wciąga, miejscami rozśmiesza i bawi. Niełatwo tę książkę odłożyć. Jej poszarpana struktura dotyka wielu wątków. Jest to z jednej strony vademecum o zwyczajach węży, kolumbijskiej partyzantce, produkcji kokainy, świętach plemiennych czy fizyce czarów. Ale to także fenomenalne rozmowy dwóch szamanów. Angelina, z tajemniczego, indiańskiego plemienia Carapana i Antonia nie mniej tajemniczego białego. O mocy tkwiącej w psychice człowieka, o samotności szamana, o śmierci, która dla Indian jest wejściem w inne życie. Nie budzi strachu, a pierwotni Indianie umieją ją przywołać na życzenie. Także o miłości, która jest w głowie, w sercu, w oczach i uszach i jest naznaczeniem.
Piękna jest opowieść Cejrowskiego z krawędzi świata. Z miejsca gdzie przed nim nie był nikt. Gdzie żyją ludzie nieświadomi istnienia reszty globu.
Cytując polskiego księdza, który docierał w dzikie rejony Ameryki Południowej:
...amerykańska selva, zielone, wyszczerbione już niestety płuco świata, jest miejscem fascynującym, dzikim, okrutnym, przerażającym. Od pierwszej chwili.
A potem, kiedy idziesz przez dżunglę w letnim deszczu, kiedy spotykasz motyle, koliby i orchidee, a nocą wsłuchujesz się w jej muzykę – masz świadomość, że obcujesz z prawdą i że nie zapomnisz tego do końca życia.
Powiem za Wydawcą... nie trzeba lubić Autora, żeby polubić tę książkę...
Maria Horak
28.04.2010
"Nieprzewidywalność losów w MAGII Sandora Marai'a"

Przeżywający swoisty renesans na Węgrzech i w Polsce Sandor Marai, jeden z najwybitniejszych pisarzy węgierskich, to także dziennikarz i tłumacz. Krytyk faszystowskiej jak i komunistycznej dyktatury, zmuszony był uciec przed komunistycznym reżimem. Objęty zakazem publikowania, opuszczał swój kraj
(1946 ), z niemałym dorobkiem. Jego 46 książek to głównie powieści, ale i poezja eseje, felietony i sztuki. Na emigracji, we Włoszech i USA przebywał do końca życia.
Czytający zbiór 35 krótkich opowiadań, opatrzonych znaczącym tytułem,dostrzegli intencje wydawcy. Zawarte w zbiorze utwory, choć mocno zróżnicowane, łączy tytułowa m a g i a ; nagłe olśnienie, iluminacja, przeczucie.
Tylko ona pozwala pojąć niezwykłość wyborów, nieuniknioność dramatycznych zdarzeń, smutek przegapionych uczuć, obsesję pozostawionych tajemnic. Tych zdarzeń przed którymi bohater staje bezradny, ze zdziwieniem patrząc na...jakąś nadludzką niestosowność, jakąś surową, wykoślawioną przygodę, ż y c i e...
Dyskutujący wytypowali swoje najlepsze opowiadania. A w nich: olśnienie jakiego doznał noc przed egzekucją Danton, gorycz Szekspira, który w swoim łabędzim śpiewie ma sformułować myśl - istotę życia, niemożliwość zamknięcia ukochanej nawet w najpiękniejszej i najdroższej walizce, głód uczucia, który każe pokochać nawet potwora. Opowiadania, w których autor starał się wypowiedzieć wielkie misterium życia.
Zachwyciła wszystkich wielka uwaga, jaką pisarz przywiązywał do języka. Języka związanego z jego warsztatem, języka, nośnika wartości i wspomnień. Posługiwał się nim gorliwie i z wielkim strachem, aby go nie zubożyć. Nieustannie w nim czytał.
Bo ukochał go nade wszystko. Sam tak pisze : „jestem wdzięczny losowi, że moim językiem ojczystym jest cudowny język węgierski, jedyny, w którym potrafię wypowiedzieć wszystko, co jest dla mnie w życiu zrozumiałe i niezrozumiałe. I milczeć o tym, co dla mnie ważne, też potrafię tylko po węgiersku.”
Opowiadania Marai' a, z których każde jest literacką perłą są też swoistym świadectwem pisarza, który twierdził, iż „chce zaświadczać, że była kiedyś epoka, a w niej kilka pokoleń, które głosiły triumf rozumu nad instynktami, wierzyły w siłę oporu ducha, który zatrzyma stadne dążenie ku śmierci.”
Lektura urzekła nas. Przekonała i tych, którzy opowiadań nie kochają.
Maria Horak
10.03.2010
"PRZEDZIAŁ DLA PAŃ"
- poszukiwanie wolności w prozie Anity Nair

Po lekturze BIAŁEGO TYGRYSA Aravinda Adigi, pełnej gniewu opowieści o niesprawiedliwości i władzy, przeczytaliśmy następną powieść rozgrywającą się w Indiach. Napisała ją dziennikarka Anita Nair. Autorka opowiadań, tomu poetyckiego, dwóch powieści.
Żona i matka. Czytany przez nas „Przedział dla pań” zdobył uznanie krytyki i czytelników. Przetłumaczony na 20 języków, w wielu krajach stał się bestsellerem.
Książka podobała się. Może panowie nie do końca zrozumieli intencje autorki.
Czytelniczki dostrzegły, jak wiele problemów przedstawionych w powieści to problemy uniwersalne. Takie, które zdarzają się nie tylko w Indiach, ale w każdej szerokości geograficznej.
Autorka przy pomocy prostego zabiegu konstrukcyjnego, podróży w przedziale dla pań, przedstawia życiorysy pięciu kobiet. Kobiety odkrywają przed sobą swoje sekrety, odsłaniają duszę; mówią o porywach serca, intymnych relacjach z mężczyznami, niespełnionych nadziejach, rozczarowaniach. Mówią o sobie.
Kobiety chcą nadać swoim egzystencjom sens. Ich usiłowania stają się cenną wskazówką dla tytułowej bohaterki, Akhili.
Akhila to samotna urzędniczka pochodząca z tradycyjnej bramińskiej rodziny. Jest samotna. Spełniła narzuconą jej rolę. Po śmierci ojca przejęła jego obowiązki: żywiciela i głowy rodziny. Wywiązała się z niej sumiennie – jako nienaganna córka, siostra, ciotka. Kosztem swojego życia, pragnień, marzeń. Wychowana przez nią siostra postrzega ją jako wymagającą, kąśliwą starą pannę.
Czytelniczki odkryły istotne dla powieści tło obyczajowe. Świat, w którym kobieta zależy od mężczyzny, niezamężna nie ma prawa mieszkać, podróżować, wręcz spacerować po mieście sama. Musi mieć ochronę w osobie brata, ojca czy wujka. Samodzielne mieszkanie budzi podejrzenie o złe prowadzenie się.
Bohaterka znajduje w sobie determinację i siłę do walki. Podróż, którą podejmuje to przełom w jej życiu. To wyprawa w głąb siebie, która uświadomi jej prawo do szczęścia. Decydowania o sobie; odkrywania własnych pragnień i potrzeb.
Wszystkich nas książka urzekła pięknym, bogatym w metafory językiem. Językiem, który maluje plastycznie urodę kobiety orientu. Jej karnację, strój, nastroje. Jej duszę.
Maria Horak
10.02.2010
Biografia Amosa Oza
w "OPOWIEŚCI O MIŁOŚCI I MROKU"

Amos Oz największy żyjący pisarz Izraela porzucił świat dla niewielkiego miasteczka Arad. Wczesnym rankiem spaceruje po pustyni, a potem siada przy biurku i pisze. Jest autorem 15 książek; od kilku lat wymieniany jako jeden z głównych faworytów do otrzymania literackiej nagrody Nobla. Omawiana przez nas biograficzna „Opowieść o miłości i mroku”, to jedna z jego książek najważniejszych. Klucz do zrozumienia całej twórczości.
Czytelnicy odnaleźli jej wiele warstw: dziejąca się historia. Już po Holokauście. Czasy, gdy na pozwolenie wjazdu czekają na statkach i w obozach przejściowych setki tysięcy żydowskich emigrantów.
Zachwycił przejmujący opis dnia, kiedy w ONZ decydowała się sprawa niezależności Izraela, a cała dzielnica w której mieszkała rodzina Oza, chłonęła transmisje z jedynego istniejącego radioodbiornika. Obraz szalonej radości i dumy ulicy. Upojonego szczęściem ojca, który zapewnił małego syna, że odtąd już nikt ich nie poniży. Wspomnienie niezwykłego dnia, w którym pedantyczny ojciec pozwolił mu pójść spać w ubraniu, a sam zrobił to samo. I nie wstydził się łez płynących po policzkach.
Pisarz uczciwie dodaje, że podszyta tragizmem radość trwała krótko. W 7 godzin później Arabowie rozpoczęli wojnę, w której zginął co 100. z radujących się na ulicach.
Wszechobecna historia, to debaty celnie sportretowanego pokolenia starszego. Wuja Józefa Klausa, pisarza, uczonego profesora (z mottem na wizytówce: humanizm i judaizm),w którego salonach w Odessie i Jerozolimie toczyły się dyskusje, jak przeciąć cykl dyskryminacji, poniżeń i pogromów. Jak zmaterializować heroiczną ideę własnego państwa.
Istotą książki jest liryczna spowiedź życia. Monumentalna biografia pojedynczego człowieka i narodu. Doprowadzona do 2001, stanowi chyba ostatnią wielką powieść XX wieku.
Pisarz startuje w Jerozolimie lat 40. Przypomina małą uliczkę na której się wychował. Zamieszkiwaną przez kupców, nauczycieli, introligatorów i innych połykaczy książek, którzy wprawdzie żyli biednie, ale spierali się o Freuda, antysemityzm, kwestię kobiet, czy kształt przyszłego państwa. Siebie , dumę rodziców ,autoironicznie przedstawia jako gadułę, wrażliwca. Wodza w wymyślaniu bitew i prowadzeniu dysput .
Portretuje rodziców. Ojca, który wprowadzał go w tajniki ewolucji i zawiłości historii maluje z miłością, ale i ironią. Za to tajemnicza, wrażliwa, piękna matka to łącznik ze światem wyobraźni. Ona opowiadała najpiękniejsze historie, rozbudzała wyobraźnię i uczuciowość.
Dyskutujący dostrzegli, jak pisarz w nieśpiesznej, tradycyjnej narracji snuje opowieść. Dzieje prostych ludzi z Litwy i wykształconych mieszkańców Odessy. Dziadka i babki, ale i pradziadka, trzynastoletniego pana młodego, który udowodnił starszyźnie prawo do swojej nocy poślubnej. Trudne losy wygnańców z Europy, z ich bojaźnią o przeżycie. Wspomina swoje życie w kibucu, który ukształtował jego światopogląd. W nim podjął próby literackie, spotkał żonę.
Większość czytających pochłonęła i oczarowała opowieść Oza. Historie prawdziwe i z pogranicza marzeń. Bogactwo postaci. Ludzi zastraszonych, lunatycznych, marzycieli i szaleńców czasów Palestyny, mandatu brytyjskiego i początków nowego państwa. I tych prawdziwych, z krwi i kości jak Czernichowski, Agnon, premier Ben Gurion.
Wszyscy dostrzegliśmy, iż w zaskakujący sposób odtwarza Jerozolimę. Często zwyczajną ,szarą, gdzieniegdzie tylko bogatą w barwy i zapachy.
W jego opowieści przeplatają się ironia, humor, liryzm. Zachwyca magia słów, o których pisarz mówi, że zbyt ich mało nie tylko w hebrajskim, ale w każdym języku, aby nazwać wszystkie smaki i zapachy.
Byli czytelnicy, którzy postawili autorowi zarzuty. Z tym głównym, że książka przegadana. Znużyła wielością wątków i wszechobecnością opisów.
Maria Horak
13.01.2010
"Wierność sobie"
– opowiadania Andrzeja Bobkowskiego

Pierwsze w tym roku spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki
Wydany w 2008 r. przez WL gruby tom opowiadań, przemilczanego w Polsce przez wiele lat pisarza emigracyjnego, Andrzeja Bobkowskiego, trafił na rynek czytelniczy w glorii pochwał: „utwory mistrzowskie”, „arcynowe”, a sam pisarz owiany legendą: ...Namiętnie kochał życie, przygodę i męstwo” (Józef Czapski), ...Bobkowski reagował na wszystko niesłychanie żywo i ostro. Żył w stanie ciągłego podniecenia”(Jerzy Giedroyć), ...”Żył krótko, ale bardzo intensywnie. Pisał mało, ale genialnie. Cenił fanatycznie wolność, ale stał się jej niewolnikiem. Jeden z największych ludzi XX wieku”(Helena Zaworska).
Ta prasa zobowiązała czytających. Uczestnicy Klubu wyszli poza obszerne i znakomite posłowie Krzysztofa Ćwiklińskiego. Sięgnęli do biografii i komentarzy, aby zrozumieć swoisty fenomen, tego bardziej człowieka niż pisarza.
Syn profesora, później generała w wojsku polskim. Student ekonomii w SGH w Warszawie. W czasie II wojny, od 1939 r. robotnik w fabryce broni w Chatillon, gdzie prowadził tajną pomoc dla polskich robotników. Po wojnie kierownik Księgarni Polskiej w Paryżu, współredaktor pisma „Razem młodzi przyjaciele”. W wyniku współpracy z organizacją „Niepodległość i demokracja”, dokonał surowej analizy powojennego świata. Boleśnie dostrzegł słabość Europy demokratycznej, kwestionował pojałtański porządek polityczny, krytycznie oceniał kulturę europejską. Te akcenty wzbogacone o rozważania o wolności, o prawie do indywidualnego podejmowania wyborów, lojalności, wierności, odpowiedzialności kapitalnie odbiły jego„Szkice piórkiem”. Osobisty dziennik podróży z Carcassone do Paryża, pełen błyskotliwego napięcia i i literackiej błyskotliwości, wyznaczył samemu autorowi wysoką cezurę. Tak wysoką, że trudną do osiągnięcia ponownie dla niego samego.
Czytający znaleźli w opowiadaniach Bobkowskiego wiele dramatycznych sytuacji, barwnych postaci, literackiej egzotyki, mało nam znanego świata Ameryki Południowej. Odkryli jego fascynację Conradem, pisarzem, który podejmował moralne wyzwania, a tym samym wytyczał nowy, odważny szlak dla Polaków na emigracji. Sam Bobkowski również dążył do przedstawiania sytuacji „czystych”, godnych pochwały lub potępienia, szukania głębszych, podskórnych sensów, decydujących o ludzkich wyborach i drogach. Jego bohaterowie dochodzą zwykle do granicy, której nie mogą przekroczyć.
Klubowicze odnaleźli siłę jego pisarstwa, dar odkrywczego postrzegania, zgodne z jego własnym credo: …prawdziwy pisarz to nie ten, który dobrze pisze – to ten, który najwięcej dostrzega... Docenili jego bezkompromisowe umiłowanie wolności: ...Człowiek wolny, intelektualista, pisarz i poeta naprawdę wolny, który chce być wolny, będzie do końca tego świata miał coś z chuligana” i „ Europejczyk, który nie chce być wolny, przestaje być Europejczykiem”.
Ten absolutnie niezależny, niepokorny, samoistny człowiek wyjechał z Europy do nowego świata. Zamieszkał w Gwatemali, gdzie prowadził modelarnię i sklep modelarski. Stał się tam znaną postacią. Wszystko zawdzięczał sobie.
Sama walka o byt, o niezależność była dla niego równie ważna, jak pisanie.
Większość uznała, że choć to niełatwa proza – zmusza do koncentracji, do trzymania uwagi, to równocześnie zachwyca konstrukcją, godną modelarza. Kreacją bohatera – współczesnego konkwistadora. Atrakcyjnością języka. Warto ją czytać.
Maria Horak
09.12.2009
Kim są współcześni "BIEGUNI"?
- o prozie Olgi Tokarczuk

BIEGUNI - wg Jerzego Jarzębskiego” może najlepsza książka Olgi Tokarczuk”, uhonorowana nagrodą Nike, zachwyciła zdecydowaną większość uczestników DKK. Zamysłem, warsztatem, odniesieniem do praw psychologii, anatomii, biologii.
Znaczący tytuł wyjaśnia notatka wydawcy: ...Bieguni to odłam prawosławnych starowierców. Odrzucali hierarchię kościelną, wierzyli, że świat jest przesiąknięty złem. Uważali, że zło ma największą moc, gdy człowiek stoi w miejscu. Jedynym sposobem ratunku, jest podróżowanie, ruch... To wierzenie jest nam jakoś bliskie. Nam współczesnym, żyjącym w pogoni, ruchu, pośpiechu, biegu...
Dyskutujący celnie odkryli całą złożoność prezentowanego w książce, na różne sposoby, pojęcia podróży. Podróż to z m i a n a, która wpływa twórczo na bohaterów historii. Pomaga im coś zrozumieć, albo coś zapomnieć. Mobilizuje do działania, albo utrwala niedobre zachowania. Obejmuje wędrówkę po świecie, odkrywanie piękna i różnorodności krajobrazów i osób. Dotyczy również podróży w granicach miasta. W głąb siebie. Bo zmiana, to także empatia wobec ludzi, których się spotyka, albo obserwuje.
Empatię wobec innych manifestuje bliska czytelnikowi bohaterka, Annuszka. Obarczona opieką nad ciężko chorym synem, udręczona do granic beznadzieją codzienności, umie dostrzec innych, jak myśli, może bardziej jeszcze niż ona, skrzywdzonych przez los.
Autorkę fascynuje także ludzkie ciało. Ciało w jego wewnętrznym ruchu, w nieustannej pracy krwioobiegów i serca. Jego celowość i doskonałość. Ale i ludzkie ciało utrwalone w preparatach anatomicznych przed wiekami i teraz. Ono nic nie mówi o człowieku; jest fragmentem materii, logicznym i doskonałym.
Czy zagadka życia tkwi w martwych narządach? Czy to taka współczesna wersja nieśmiertelności?
Tę książkę, zbiór opowiadań, relacji, listów, notatek, uwag i wspomnień niełatwo się czytało. Niełatwo było dojść do jednoznacznej wymowy tekstu. Ale może to jest zamierzeniem Autorki.
Maria Horak
15.10.2009
Wokół "BIAŁEGO TYGRYSA" Aravinda Adigi

Autor BIAŁEGO TYGRYSA, Aravind Adiga, urodził się w 1974 r. w Madras, studiował w Indiach, później w Sydney i w Columbia University. Jako korespondent „Time'a podróżował po Indiach, Nepalu i Bangladeszu. Swoim debiutem, amoralną, prowokacyjną i na wskroś współczesną powieścią, wywołał światową sensację wydawniczą i uzyskał nominację do Nagrody Bookera.
Światowa krytyka natychmiast odkryła walory prozy.
„Cyniczna, pełna złośliwej satysfakcji powieść Balrama ukazuje współczesne Indie – nie ma tu śladu lirycznej nostalgii, tylko rzeczywistość w całej swej bujności i obfitości”; „to odtrutka na liryczny obraz Indii...”, „ jest niczym cios obuchem - zdumiewająca, pełna gniewu powieść o niesprawiedliwości i władzy”.
A co dostrzegli czytelnicy. Złożoność bohatera. Balram Halwai to służący, filozof, przedsiębiorca, morderca. Inteligencja, spryt i szczęście pozwoliły mu wyrwać się z wioski do Delhi. Wielkiego miasta, które pozornie daje ogromne możliwości; możliwości zamknięte dla ludzi z dołu społecznej drabiny. Jedynym sposobem by stać się częścią olśniewającego świata, świata nowych Indii, jest morderstwo.
Wszystkich czytających wręcz poraziła historia chłopca, którego przeznaczeniem było robić cukierki, jak to robił jego ojciec, utrzymywać rodzinę i nigdy niczego nie osiągnąć. Zniszczyć się i umrzeć w nędzy. On odmienił swój los, ale straszliwym kosztem. Z pracowitego i uczciwego chłopca stał się pełnym determinacji zabójcą, a rodzina przypłaciła jego czyn życiem.
Zdumiał nas obraz Indii. Bez bajkowej egzotyki rodem z Bollywood. Bez pięknych kobiet w sari, bez muzyki i liryzmu. Tu Indie to kraj konfliktów społecznych, nędzy, karaluchów. Skorumpowanych polityków, przekupnej policji, cynicznych przedsiębiorców, przeciwstawionych ludziom bez możliwości, chłopom z ubogich wiosek nad Gangesem.
Zdumiewająco przemówił amoralny, cyniczny, a jednak głęboko ujmujący i celny język narratora. Narratora mordercy, który dokonuje swoistej spowiedzi w pierwszej osobie.
Zachwyciła oryginalna formuła powieści. Siedem listów pisanych podczas siedmiu nocy. Listów adresowanych do premiera Chin, który ma odwiedzić Indie.
Maria Horak
10.06.2009
Wokół tajemnicy „CIENIA WIATRU”
Carlosa Rusa Zafona

„CIEŃ WIATRU” – powieść Carlosa Ruisa Zafona opublikowana po raz pierwszy w 2002 r. w Barcelonie, dotarła do Polski poprzedzona sławą głośnego bestsellera, wydanego w 30 krajach, który w samej Hiszpanii sprzedał się w nakładzie miliona egzemplarzy.
Akcja powieści toczy się po wojnie. Jej bohaterem jest dziesięcioletni chłopiec Daniel Sempere, którego ojciec, antykwariusz zabiera na Cmentarz Zapomnianych Książek, czyli do ogromnej tajemnej biblioteki, aby wybrał książkę, którą uchroni przed zapomnieniem, a także uczyni książką swego życia. Zafascynowany lekturą chłopiec postanawia przeczytać pozostałe powieści i poznać tajemnicę pisarza. Nie podejrzewa, że wkroczy w najważniejszą i najbardziej niebezpieczną przygodę swojego życia.
Co urzekło czytających. Wielowątkowość. Dla jednych to książka przede wszystkim o mocy miłości, dla innych książka o książce, która przeistacza się w pełnokrwisty czarny kryminał. Ale co ważne. To powieść nowoczesna, napisana barwnym językiem, przypominającą nieco prozę Edwardo Mendozy. Choć trudno rozwikłać zagadki przeszłości to napięcie towarzyszy do ostatnich stronic. Mimo objętości, tę książkę się czyta!
Większość klubowiczów oczarowała Barcelona – jej urokliwe i niebezpieczne zaułki, pełne tajemnicy zbrodni, ludzkich tragedii, niespełnionych namiętności. Spowita mgłą, w symfonii deszczu. W wirze wypadków, których geneza sięga czasów wojny domowej w Hiszpanii, a skutki trwają we frankistowskich latach po II wojnie światowej i ogarniają coraz liczniejsze grono osób, połączonych postacią tragicznego autora zapomnianych powieści.
Wszystkim podobało się bogactwo postaci, czasem tak realnych, jakby istniały rzeczywiście. Wzbudzając sympatię (Daniel), śmiech (Torres) czy jak Fumero odrazę.
Maria Horak
13.05.2009
”DOM AUGUSTY” Majgul Axelsson
– poszukiwanie uczucia i niezależności

Poetycka jak baśń o tęsknocie, zajmująca jak kryminał psychologiczny, poruszająca jak reportaż społeczny... pisze o książce wydawca.
A jak ją ocenili klubowicze? Dramatyczna, poruszająca, niezwykle smutna. Opowiada o zjawisku dobrze znanym psychologom. O przekazywaniu z pokolenia na pokolenie negatywnych wzorów emocji. Ilustruje prawdę, że więź biologiczna między matką i dzieckiem nie stanowi gwarancji miłości.
Dyskutujący dostrzegli, że Augusta, tytułowa bohaterka, nie kochała swojej nieślubnej córki, Olgi. I to nie dlatego, że nie była zdolna do wyższych uczuć, bo z widoczną czułością traktowała synów. Była ona dla niej symbolem upokorzenia i udręki. Taką samą udręką była dla Olgi jej niechciana córeczka, Siri. W konsekwencji „zimnego domu”, Siri przez całe życie pozostała osieroconą dziewczynką; niepewną, marudną, pełną niepokoju i wątpliwości.
Klubowicze wyśledzili, jak błędy swoich poprzedniczek powieliły kolejne kobiety w rodzinie. Karina, choć żyje w czasach po rewolucji obyczajowej, która zdjęła hańbę z samotnej matki (nie musi, ani oddawać dziecka, ani nawet wychodzić za mąż), z tej szansy nie skorzystała. Uwikłała się w toksyczny związek, który sprawił, że nie mając emocjonalnego kontaktu ze swoją córką, nie umiała jej obronić przed sadystycznym ojczymem.
Większość czytających obdarzyło współczuciem dziecko Kariny. To ona, Angelika, zdaje się być najbiedniejsza, najbardziej bezbronna ze wszystkich opisanych kobiet. Odepchnięta przez matkę, porzucona przez mężczyznę, któremu zaufała, na czas krótki znajduje schronienie i oparcie w domu babki. Zbyt krótkie i słabe, by przemóc lęk i poczucie beznadziei. Godność i wyzwolenie przynosi jej dopiero krok samobójczy. Dramatyczny i nieodwracalny.
Jej ogolone włosy to krzyk rozpaczy i protestu przeciw okrucieństwu i obojętności najbliższych.
Czytający dostrzegli rolę domu, Domu pełnego opowieści szeptanych wieczorami. Domu, który pozwala zapomnieć o dzieciństwie w sierocińcu, ukryć ciążę, dać schronienie najmłodszej i najsmutniejszej z galerii opisywanych kobiet.
Czytelniczki trafnie odnalazły przesłanie autorki: „nie wolno pochylać się nad dzieckiem jak gorgona o oczach węża i przemawiać do niego głosem pełnym nienawiści. To zabronione. Tego trzeba zabronić. Jeśli się tego nie zabroni, świat stanie się wkrótce miejscem niemożliwym do życia”.
Autorka porusza trudne tematy. Pokazuje to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Jej proza jest bezkompromisowa i niepokojąca, a równocześnie pełna magii i liryzmu. Z doskonałym językiem i narracją w 1 osobie, bardzo tu na miejscu.
Lektura poruszyła wszystkich. Dla jednych niezwykła i odważna, dla innych smutna i gorzka, nikogo nie pozostawiła obojętnym. Spełniła oczekiwania W.A.B.owskiej „Serii z miotłą”.
Maria Horak
15.04.2009
”POWRÓT DO DOMU”
– tragedia w Bośni w narracji Natashy Radojcić-Kane

Dyskusję o książce poprzedziło wprowadzenie w genezę ostatniej wojny na Bałkanach, gdzie Jugosłowianie utracili swoją ojczyznę. Jugosłowian już nie ma, bo wojna i manipulacje polityków przemieniły ich w serbskich, chorwackich, macedońskich czy albańskich nacjonalistów. Wojna pochłonęła 200 000 ofiar, przywróciła obozy koncentracyjne, a czystki etniczne pozbawiły domów 2 mln ludzi.
Autorką POWROTU DO DOMU, pisarskiego debiutu, jest Natasha Radojcić-Kane, urodzona w 1966 w Belgradzie Serbka. W wieku 20 lat wyjechała do Nowego Jorku, gdzie studiowała i uzyskała dyplom z creative writing na Columbia University i przebywa do dziś.
Bohaterem powieści jest Bośniak Halid, Muzułmanin, który po 4 latach walk i tułaczki, wraca do rodzinnej wsi. Ma nadzieję odzyskać swoją dawną miłość, katoliczkę, Serbkę Mirę. Wdowę po najlepszym przyjacielu, rozerwanym przez minę. Kobietę którą kochał, a zrezygnował z niej, pod naciskiem swojej społeczności. Chciałby naprawić błąd i zacząć od nowa.
Ale to nie jest takie proste. Z jednej strony przygniata go straszna tajemnica; nieumyślne zabójstwo córki pułkownika Bambura, kradzież. Obciąża wojenna trauma. Z drugiej strony, rodzinna wioska nie jest już taka jak dawniej. Jej mieszkańcy, Bośniacy i Serbowie, przed wojną żyjący w przyjaźni, teraz odnoszą się do siebie z nieukrywaną wrogością. Obwiniają się o doznane krzywdy. A obydwie grupy pogardzają trzecią, Cyganami. Ci ostatni w tragedii Halida odegrają kluczową rolę.
Czytający dostrzegli walory debiutu. Intrygującą fabułę, trzymającą w napięciu dramatyzmem zdarzeń i zachowań. Pogłębione psychologicznie postaci. Kunszt pisarski rysujący zagęszczającą się wrogość, prowadzącą do nieuchronnego, krwawego zakończenia.
Większość uczestników rozmowy uznała, że książka, nie jest typową opowieścią o wojnie. Jest historią ludzi, którzy przeszli piekło. Ono zmieniło ich samych, zaostrzyło konflikty, wywołało nienawiść. Nienawiść, od której nie ma ucieczki, a niechybność losu zdaje się być przesądzona.
Bo obciążenie przeszłością determinuje Halida. Wspomnienie wiecznie pijanego ojca, żal za kobietą, którą porzucił, bo nie miał odwagi. Paraliżuje go i dziś. Czyni tę historię bardzo ludzką i wiarygodną. Taką, jaka może się zdarzyć każdemu z nas.
Były głosy, obwiniając autorkę, o niewykorzystanie szansy, opowiedzenia o najbardziej krwawym etnicznie konflikcie po II wojnie światowej. Postawienia diagnozy tego, co stało się po wojnie z państwem jugosłowiańskim.
Uznano, że jest przyzwoitą książką o życiu w małej społeczności. Jeszcze jednym głosem o konsekwencjach wojny.
Maria Horak
11.03.2009
Czytamy sensację:
"PRZYGODA Z OWCĄ" Haruki Murakamiego

Bodaj najsłynniejszy współczesny pisarz japoński, Haruki Murakami urodził się w Kioto w 1949r. Ukończył wydział literatury na Uniwersytecie Waseda w Tokio, Tam przez 7 lat, wspólnie z żoną, prowadził klub jazzowy. Debiut, w wieku 30 lat, przyniósł mu I miejsce w konkursie literackim, a kolejne powieści ugruntowały sławę. Po oszałamiającym sukcesie NORWEGIAN WOOD, stał się gwiazdą mediów. Przed jej skutkami uciekł do USA; wykładał na Uniw. Princeton i Uniw. w Santa Ana. Po trzęsieniu ziemi w Kobe i ataku gazowym w tokijskim metrze, wrócił do Japonii, by w 1995 r. wydać KRONIKĘ PTAKA NAKRĘCACZA – jego najwyższe dotychczasowe osiągnięcie pisarskie.
„Przygoda z owcą” zaintrygowała klubowiczów. Oryginalnym pomysłem, zręcznie ustawioną intrygą, skutecznie dozowanym napięciem.
Bohaterem: wyobcowanym, nierealnie przeciętnym 30 latkiem, który na przekór samotności i szarzyzny dotychczasowego życia, chłodnych związków z kobietami, próbuje uwięzić szczęście. W rezultacie dopiero intryga w którą zostaje siłą wciągnięty, sprawi, że jego życie nabierze tempa i realności.
Czytelnicy odkryli pewne szaleństwo tej prozy. Własności paranormalne bohaterki (zmysłowe uszy), przygody niczym z filmów Kubrika. Spotkanie owcy, która może tkwić w człowieku, zmieniając go całkowicie. Jej trwanie nadaje istnieniu znaczenie, odejście powoduje poczucie bezsensu, piekła. Owca pozostawia myśl, ale bez niej nie można tej myśli wyrazić. Owca daje wyjątkowość, niepowtarzalność. Jej brak przynosi krzywdę cierpienie, porażkę. Czyż od tego nie lepsza przeciętność - zdaje się mówić autor.
Czytający dostrzegli, że autor pozostawia ich z mnogością interpretacji, poczuciem niepokoju, a może z niewyartykułowanym pytaniem, czy bezowczość, nie jest tu metaforą kondycji współczesnego człowieka...
Drugą część klubowego spotkania przeznaczyliśmy na miłą wewnętrzną uroczystość : prezentację wspomnień pt. AUTOBIOGRAFIA SERCA, autorstwa pani Jadwigi Nowakowskiej Moryl, od początku uczestniczki naszego Dyskusyjnego Klubu Książki . Poza Autorką, która wprowadziła nas w swoje życie: pracę na uczelni, macierzyństwo, przyjaźń z córką, tradycje rodzinne i patriotyczne, o zwykłości i niezwykłości biografii pani Jadwigi, na tle tragicznego kontekstu historycznego i osobistej tragedii, niezwykle pięknie mówił Wydawca – pan Dyrektor Inst.Wyd.Maximum, Dariusz Piotr Klimczak. Podziwialiśmy urodę egzemparza: oryginalną okładkę, wklejone ilustracje – zdjęcia, dopasowany kolorystycznie papier. Poruszające motto pani Danuty Burakowskiej-Piotrowicz, czy znakomitą modlitwę w starości, Św.Franciszka Salezego. Były gratulacje, najlepsze życzenia i kwiaty...I wzajemna życzliwość.
Maria Horak
28.01.2009
"PIĘKNA RUPIECIARNIA"
- gorzki humor Bohumila Hrabala

Bohumil Hrabal (1914 – 1997), to czeski pisarz, uważany za znaczącego twórcę światowej literatury XX wieku. Jego książki zostały przetłumaczone na 25 języków. Na kanwie jego opowiadań powstało kilka filmów, z których najbardziej znane są „Pociągi pod specjalnym nadzorem” Jiriego Menzla (Oskar za najlepszy film nieanglojęzyczny).
PIĘKNA RUPIECIARNIA, to niepublikowany dotąd zbiór opowiadań. W jednym z nich, pisarz na spotkaniu z czytelnikami w restauracji Leśna, stwierdza: ...bez przerwy pić się nie da, więc się dokształcam.
W tej odpowiedzi tkwi cały Hrabal; jego dowcip, przekora, autoironia. Lecz nie tylko. Swoją metodą opowiadania wpisuje się w tradycję praskich pabitieli – bywalców knajp; jak oni opowiada cudowne, częściowo zmyślone historie, którym towarzyszy szczególny, poetycki liryzm i nieco surrealistyczne widzenie świata.
Ze słodką ironią analizuje pytanie, czy jest nacjonalistą; kocha Połabie, Nymburk, praskie peryferie, kocha język, którym się tam mówi, kocha niekonwencjonalną czeską literaturę, ale jak to się ma do jego wystających kości policzkowych, charakterystycznych w całej rodzinie, a najazdami Awarów, Tatarów,a może Madziarów... Tak naprawdę chciałby mieszkać w Drohobyczu, mieście, gdzie czas się zatrzymał.
Dyskutujący zastanawiali się, gdzie szukać klucza do zagadki śmierci pisarza. Czy w biografii, czy w jego książkach. Czy ktoś, kto tak kochał życie mógł się go sam pozbawić?
Wszyscy pamiętali i podziwiali film Jiriego Mentzla – świetny scenariusz, znakomitą grę aktorów, nieprzemijająy humor.
To za humor, aurę serdeczności, ciepła, za tworzenie niezwykłych ludzkich typów (stryj Pepin, matka Maryśka,ojczym Francin, żona Eliska), większość czytelników kocha tę literaturę. Za niezwykły obraz Pragi, miejsca magicznego, gdzie do dziś odwiedzane są przez wielbicieli prozy Hrabala gospoda U Zlateho Tygra i cała dzielnica Liben.
Wśród klubowiczów byli również tej prozy przeciwnicy; raził ich frywolny język i styl rodem z piwiarni. Mieli za złe pisarzowi zbyt małe polityczne zaangażowanie.
Maria Horak
12.11.2008
Refleksje nt. powieści Doris Lessing
”PIĄTE DZIECKO”

Ta niewielka objętościowo książeczka stawia wiele pytań. Budzi niepokój czytających, zmusza do opowiedzenia się. Tytułowe piąte dziecko to Ben. Odmieniec, wybryk natury, prehistoryczne zaginione ogniwo w drodze do człowieczeństwa, złośliwy troll, upośledzony, nieprzystosowany, kaleki. Wszystkie określenia niczego nie wyjaśniają.
Z zimnymi oczami, agresywny chłopiec nieczuły na przytulanie matki, wrogi ludziom i zwierzętom całego świata... Niesposób go uznać, a tym bardziej pokochać. Jego inność nie mieści się w kategorii akceptacji. On wzbudza strach, niechęć, niesmak.
Czytający dostrzegli tu bardzo życiową prawidłowość. Nikt z otoczenia, bliższej i dalszej rodziny nie próbuje zrozumieć Bena i jego samotności. Nikt z grona stałych bywalców świąt i wakacji nie angażuje się. Nie wspiera przerażonej i bezradnej rodziny. Większość asekurancko wycofuje się z dotychczas sielankowego życia Lovattów. Nawet ojciec chłopca traktuje go jak zło, które odebrało szczęście rodzinie.
Lektura przyniosła olśnienie. Fabuła niczym z horroru, to dla wybitnej brytyjskiej pisarki, powód do refleksji nad miłością macierzyńską, granicami ludzkiej wolności i współczucia dla innych. Bo tylko Harriet tak naprawdę pozostaje wierna sobie. Rozpaczliwie próbuje dotrzeć do syna, przeczuwa jego samotność, ból i strach. Nie umie zostawić go w zakładzie, „ na stracenie”.
Niewielka książeczka poruszyła czytających. Dostrzegli większe możliwości rodziców dzieci niepełnosprawnych dzisiaj; pomoc lekarzy, poradni, fundacji, stowarzyszeń. Większy dostęp do informacji.
Równocześnie uznali, że kochać i akceptować odmienność jest najtrudniej. Trzeba do tego dojrzeć, wyjść poza strach i egoizm. A często być bohaterem.
Maria Horak
17.09.2008
Filozofia powieści Dubravki Ugresić
„MUZEUM BEZWARUNKOWEJ KAPITULACJI”

Na twórczość Dubravki Ugresić wpłynęła jej biografia i losy jej kraju.
Dubravka Ugresić to urodzona w 1949 r. w Kutinie chorwacka pisarka i eseistka. Przez 20 lat pracowała w Instytucie Teorii Literatury w Zagrzebiu. Specjalizowała się w literaturze rosyjskiej, w twórczości oberiutów (zgnojonych w stalinowskich łagrach mistrzach literackiej zgrywy). Jest autorką książek dla dzieci, opowiadań, esejów, powieści. Twórczość wzbogaca o nowe gatunki, jak omawiany tytuł - eseizującą powieść, o luźnej postmodernistyczni strukturze, czy intrygujące połączenie reportażu i aktualnego dziennika lirycznego.
Z powodów politycznych pozostaje na emigracji, aktualnie w Amsterdamie; prezentuje krytyczne stanowisko wobec chorwackiej polityki „zacieśniania horyzontów” i przyznaje się do niewybaczalnej „jugonostalgii”.... W swoich esejach pisała prawdę o genezie wojny w byłej Jugosławii, o propagandystach z państwowych i komercyjnych mediów, o pisarzach ogarniętych szowinistycznym amokiem, o bydlakach nazywanych politykami... O swoich rodakach. Za te eseje zasłużenie otrzymała najważniejsze nagrody literackie.
Obdarzona żywą inteligencją, błyskotliwym talentem literackim, znakomitym zmysłem obserwacji, żywo reaguje na zjawiska współczesności. Podejmuje wiele wątków; polityczny, kryminalny, miłosny: miesza się w nich śmiech podszyty rozpaczą, ciepła ironia i bezlitosna drwina. Autorka bawi się świetnie modelowaniem materii literackiej i pozwala czytelnikom odkrywać efekty tych igraszek. ...Dubravka jest ucieleśnieniem duchowej urody Chorwacji w literaturze..(stwierdza Adam Michnik). A Kazimiera Szczuka dodaje ...Uwielbiam Dubravkę Ugresić. Żarliwie i czule. Zachwyca mnie jej błyskotliwość, poczucie humoru, kunszt literacki i erudycja. Ugresić ma coś z Susan Sontag, Michaiła Bułhakowa i Eriki Jong. Tworzy literaturę prowincjonalną, mniejszościową, a zarazem środkowoeuropejską, kosmopolityczną, uniwersalną w najnowocześniejszym sensie tego słowa....
Uczestniczki dyskusji odniosły się do tytułu. Skąd Muzeum Bezwarunkowej Kapitulacji? To obiekt prawdziwy – Muzei istorii bezogoworocznoj kapitulacji faszistowskoj Giemanii w wojnie 1941 – 1945, który mieści się na Karlshort w dawnym Berlinie Wschodnim, w budynku gdzie nocą z 8/9 maja 1945 r. podpisano kapitulację Niemiec. Nie ma w nim zwiedzających, w holu stoi wielki posąg Lenina, a w środku udostępniono 3 tys. dokumentów (mapy, fotografie, obrazy, szkice i plany bitew). Wiszą przebrzmiałe hasła: matka-ojczyzna, ojciec i dusza oddziału - komisarz wojskowy. Wszystko własność Związku Sowieckiego. Co z nią zrobią? Załadują do kontenerów i zabiorą.
Kawiarnia w muzeum przyciąga emigrantów. Przychodzą, piją kawę i herbatę. Coraz bardziej przekonani, że sami są żywymi muzealnymi okazami. Jak swoista muzealna rasa tych, co sprzedają na pchlim targu rzeczy nieprzydatne: stare ordery, muzealne aparaty, płyty gramofonowe, cudze albumy, zepsute zegarki.
Zegarki i albumy. Ulubione rekwizyty Ugresić. Jej bohaterowie próbują zatrzymać fakty dzięki fotografii - „życie nie jest niczym innym, jak tylko albumem z fotografiami”. One przywołują pamięć o ojcu partyzancie, rodzinie, młodości. Dokumentują miejsca, które bezpowrotnie zniszczyła wojna. Życie matki, jej „pierwszą miłość” ( matka powie -”czasem wydaje mi się, że wcale nie żyłam”).
Pamięć. Ona przechowuje młodość; przyjaźnie z koleżankami ze studiów: Dinką ze Slowenii, Iwaną z Serbii, Haną z Sarajewa, Almą. Ich wojenne losy. I bolesne rozstania. Niczym realizujące się sny o okropnościach wojny.
Czytający dostrzegli walory prozy Ugresić. Plastyczne ukazanie pustki i brzydoty życia emigrantów (obcość innych miast). Jakże trafnie wyartykułowaną tragedię pisarza, który stracił swoich czytelników, gdy odebrano mu nie tylko słoneczną ojczyznę, ale i życie literackie do którego przywykł: rynek, biblioteki, język.
Powściągliwość z jaką pisze o wojnie. Gdy zaskakuje ją zniszczony świat wartości. I tego zniszczenia skutki: samobójstwa, samotność, obcość.
Powieść urzekła klubowiczów. Rozpiętością tematów, urodą stylu, języka, humorem. Żarem i zaangażowaniem autorki. Jej szczerością, gdy wspomina trudne relacje z matką i obcość wobec babci, której nie kochała.
Maria Horak
11.06.2008
Czytamy "WARUNEK" Eustachego Rylskiego

WARUNEK to dramatyczna historia ucieczki-dezercji z armii dwóch nienawidzących się żołnierzy. Krańcowo różnych – jeden z nich to arystokratyczny kapitan szwoleżerów; zakochany w wojnie, słynny z odwagi, brawury, fantazji, nie rozliczany z błędów i wybryków, legenda Wielkiej Armii; drugi syn popa, frontowy kurier, żołnierz, którego spowijała jakaś zatęchła kancelaryjność.
Ich losy zdeterminował traf: napięte nerwy, znużenie wojną, odmienne rozumienie honoru. Lawina zdarzeń bez odwrotu: zniewagę może zmazać zabroniony pojedynek, jego haniebny wynik i chęć odegrania się wymusi zuchwałą kradzież. Legendę uratować może tylko śmierć antagonistów.
Zaplanowana odgórnie i wymuszona.
Bohaterowie chcąc przeżyć muszą sobie zaufać. Uciec w głąb bezkresnej, mroźnej Rosji, a potem przedostać się na Litwę, do domu kapitana Rangułta. Ucieczka przynosi spotkanie z bezlitosną przyrodą rosyjskich pustkowi, spotkanie z groźnymi zwierzętami i ludźmi, nieludzki głód ludzi i koni, zimno, strach, zagubienie i samotność. Świadomość, że śmierć jednego z nich oznacza śmierć drugiego.
Losy uciekinierów toczą się na tle historii roku 1812. Roku klęski Napoleona pod Moskwą i odwrotu wielkiej armii. Dotąd zwycięskiej, teraz pozbawionej wodza, zdziesiątkowanej, głodnej, obdartej, chorej, upiornej.
Odwrotu, który był dla polskich żołnierzy końcem marzeń o odrodzeniu Rzeczypospolitej.
Czytający dostrzegli w prozie Rylskiego wiele prawd. Tych zdawałoby się oczywistych ...Wojna to rzecz prosta.(...) trzeba zabić, nim ciebie zabiją.
Dokonali odkrycia, że nie tak wiele zależy od nas samych. Bohaterowie WARUNKU często nie wpływają na bieg historii, lecz jej ulegają. Mimo, że buntują się, próbują coś ratować, wyjaśniać. Zdegradowanych hańbą dowódcy szwoleżerów, dręczy pytanie.... czym daliśmy się zaskoczyć. Komu sprzykrzyła się nasza dzielność.
A równocześnie pisarz wskazuje, jak często wszystko zależy od nas samych. Jak wyznaczony cel pozwala znaleźć siły w sobie samym do końca. Mimo choroby, słabości.
Jest w tej powieści znakomicie oddane zmaganie się z losem, poświęcenie, wytrwałość, a nawet przyjaźń dwóch wrogów. Rangułt nie dał przyzwolenia na powieszenie Hoszowskiego. Ten stał się strażnikiem jego legendy.
Początkowo trudna powieść wciągnęła czytających. Napięciem. Zręcznie oddaną psychologią postaci. Bohaterowie Rylskiego nie są bez skazy; ich szlachetność miesza się z małością, okrucieństwem, wyrachowaniem. Jak w życiu.
Podobał się język przystający do dramatyzmu zdarzeń i nieodwracalności ludzkiego losu.
Maria Horak
07.05.2008
Zbigniew Mentzel
„WSZYSTKIE JĘZYKI ŚWIATA”

Obiektem zainteresowania ostatniej sesji DKK była powieść WSZYSKIE JĘZYKI ŚWIATA Zbigniewa Mentzla (absolwenta UW, autora 3ech książek, felietonisty Tygodnika Powszechnego, Przekroju i londyńskiego Tygodnika Polskiego). Jak sygnuje wydawca: powieść choć w Krakowie wydana, jest typowo warszawska.
Faktycznie, wiele w niej warszawskiego pejzażu. Redakcja znanego tygodnika, w którym bohater pracował, jego kawalerka na starym Żoliborzu, okolice mostu Kierbedzia, jako miejsce spacerów, słynny lokalnie bufet w urzędzie dzielnicy. Przy dostępie do klucza, do rozpoznania są postaci w Warszawie znane.
Czytający spostrzegli tony autobiografii. Tego pozornie jednego dnia z życia – kiedy bohater ma pomóc ojcu w transporcie; dowiezieniu słodyczy na przyjęcie pożegnalne, związane z odejściem na emeryturę.
Ta wyprawa wyzwala wspomnienia syna. Wracają „żywe obrazy”; dość ponura rzeczywistość z lat 50. i 60. Smutny dom rodzinny, w nim mocny głos matki, przekonanej o „wyjątkowości” syna. Dążącej do zrealizowania niespełnionych aspiracji. Oczekującej jego kariery jako pianisty, później recytatora, w końcu poligloty. Pełnej zapału i wiary, łożącej na lekcje . Zawiedzionej, gdy nie zaistniał w telewizji do 30 roku życia. Egzaltowanej idealistki pogardzającej dokwaterowaną lokatorką.
I ojca. Wzorowego pracownika, nie wychylającego się z ciasnych ram ówczesnej rzeczywistości, w domu pedanta i speca od pakowania waliz i polerowania butów. A przecież absolwenta korpusu kadetów, odznaczonego krzyżem walecznych, jeńca z Waldenbergu, kibica patrioty, dobrego i skromnego męża i ojca.
Czytający wyłapali tropienie tradycji rodzinnych – jest nim przechowywany pamiętnik prababki bohatera, z opisem W-wy z 1862; z nieodłączną atmosferą terroru po zamachu na carskiego namiestnika; czasy wywózek, aresztowań, rewizji. A w dopełnieniu , czas stanu wojennego z 13 grudnia - głos Kościoła i opozycji.
Bohater jest jednym z zagubionych ludzi. Nie może pisać, choć jest oczytanym polonistą, nie mówi obcymi językami, choć zna mnóstwo słówek, ma złe relacje z rodziną, trudności w nawiązywaniu związków z kobietami. I to pomimo tego, że do wszystkich zagadnień podchodzi serio, swoje dążenia podpiera metodą i pracą , to nie osiąga zamierzonych rezultatów. Wykreowaniem takiego bohatera, autor niejako pyta o możliwość wyrażenia jakiejś prawdy o sobie.
Odpowiedź daje historia pewnego przebudzenia. Przebudzenia ze snu o stosie niemych, choć żywych języków, nawiązujących do biblijnego pomieszania języków i Wieży Babel.
Przebudzenia z marazmu i bierności, które przychodzi z dojrzałością; kiedy rozumie się milczenie matki, jej oczekiwanie, że... teraz ty... nie bój się, nie wstydź, ale mów prawdę...
Książka dostała dobre oceny czytających.
Podobał się pomysł konstrukcji, wielopłaszczyznowość wątków, plastyczne oddanie szczegółów PRLowskiej rzeczywistości. Rzeczywistości bardzo smutnej i bardzo szarej...
Maria Horak
16.04.2008
Refleksje po lekturze
"ANNY IN W GROBOWCACH ŚWIATA"

W swojej książce Olga Tokarczuk sięgnęła do historii spisanej na tabliczkach klinowych ok. 4 tys. lat temu. Do jednego z najstarszych mitów ludzkości – opowieści o Inannie, sumeryjskiej bogini; władczyni urodzaju i wojny, która zeszła do podziemnego świata zmierzyć się ze swoją siostrą, władczynią śmierci. I wróciła.
Wróciła po wymuszonej przez Pramatkę interwencji Bogów Ojców. I dzięki nieodzownemu okupowi – oddaniu kogoś na wymianę.
Czytający trafnie dostrzegli podobieństwo mitu do znanej opowieści o Demeter i Korze; mitu który autorka rozgrywa w niejako dwóch płaszczyznach czasu – przeszłości skierowanej w przyszłość. Miasto w którym żyje starożytna bogini Inanna, to miasto przyszłości, z wszystkimi jej atrybutami. Między podziemiem, ziemią i szczytami wieżowców kursują superszybkie windy, jeżdżą ruchome schody, skąpe oświetlenie słoneczne zastępują jarzeniowe lampy i kolorowe neony, zieleń to miniaturowe wiszące ogrody. Sama bogini: smukła, zgrabna, we współczesnej biżuterii, makijażu, z wytatuowanymi ozdobami na skórze. Ratuje urodę kąpielami i masażem. W podróży używa holograficznej mapy.
W przeszłość kieruje nas język opowieści: autorka opowiedziała mit własnymi słowami, ale, jak zauważyli dyskutujący, przy użyciu podniosłej tonacji i surowej składni, nawiązującej do antyku. Niecodziennie brzmi głos opowiadaczy;
...ja Nina Szubur, ja każda, która opowiadam..
... ja Anna Geszti, ja każda, która rozumiem sny.... Narratorzy mają rozległe kompetencje na miarę dawnych epickich przodowników. To równocześnie bohaterowie, którzy wierzą w wielu bogów i w ich moc. Przeszłość zapowiada współczesność, a ta jest oswajana mitem.
Anna In zeszła do podziemi i wróciła. W imię czego zaryzykowała życie i komu wyruszyła na pomoc nie jest do końca jasne. Może chciała wyjednać dłuższe życie dla ludzi, może sama chciała zawładnąć światem mroku? Może uwiodło ją przekonanie, że kto tam zejdzie, dostanie cały świat.
Złamała odwieczne prawo, które mówi, że to co umarło, nie może ożyć.
Wróciła nie tylko ona. Wrócił Ogrodnik, uwolniony z zaświatów przez swoją siostrę, Annę Geszti.
Wszystko to dokonała empatia. Współczucie, które upłynnia granice. To współczucie, którym nacechowani będą, nowi, lepsi ludzie wyhodowani przez Pramatkę Ininmę. Ci, którzy będą wiedzieć więcej, będą spokojni, ufni, wolni. Nie będą walczyć. Im więcej dadzą, tym staną się silniejsi. Ich miasta będą rozległe, czyste, szczęśliwe. Będą szli dalej...
Czytające panie dostrzegły jeszcze jeden walor powieści – feministyczny.
To Pramatka pomaga Inannie, ona także stwarza ludzi wspierających się wzajemnie. To siostra Ogrodnika idzie za niego do podziemi.. W książce Tokarczuk, bóg to ten, który potrafi współczuć. Ten kto jest blisko. Ma tyle siły, ile ma jej każdy z nas...
Książka urzekła czytających. Niezwykłością gatunku, języka, sposobu mówienia. Pięknym przesłaniem o sile współczucia i solidarności.
Maria Horak
12.03.2008
Klimaty "GOTTLANDU" Mariusza Szczygła

Mariusz Szczygieł, autor GOTTLANDU, to dziennikarz, a aktualnie reporter GAZETY WYBORCZEJ, doskonale znany uczestnikom spotkania tak dzięki reportażom, jak i prowadzonemu w POLSACIE talk-show. Swoją książkę poświęcił Czechom, uwikłanym w czasy, w jakich przyszło im żyć. Mały naród, który musiał przetrwać Habsburgów, protektorat Czech i Moraw, później komunizm, wypracował sobie swoistą filozofię. Rezygnował z bohaterskich gestów i czynów na rzecz zwyczajnego przeżycia.
„Kafkarnia” - znakomite określenie używane przez samych Czechów - to rzeczywistość absurdu, nie dająca się racjonalnie wyjaśnić. W niej właśnie rozgrywają się, bez patosu odtwarzane, niezwykłe i trudne losy: Tomasza Bata, legendarnego producenta obuwia, nieludzkiego tyrana, realizującego idee mechanizacji ludzkiej jednostki. Fenomenalnego wytwórcy, który stworzył kontrolowane przez siebie miasto; Otakara Szveca twórcy największego pomnika Stalina, który przytłoczony nim popełnił samobójstwo, podczas gdy rozsądniejsi projektowali tak, by ich pomysły odrzucano; piosenkarki Marty Kubiszowej, której komunistyczny reżim na 20 lat zabronił śpiewać i skasował nagrania; wybitnego scenarzysty Jana Prohazki zaszczutego za życia przez reżim, a zamilczanego przez kolegów kolaborujących z władzą, z wielkim trudem pochowanego przez żonę, ... na ósmym cmentarzu ...
Bohaterowie książki płacą wygórowaną cenę, za pozornie błahe decyzje, padają ofiarą tragicznego splotu przypadku i przeznaczenia, kształtującego ich los.
Ponoszą dramatyczne konsekwencje niewłaściwych wyborów. Z konsekwencją naczelną; bycia w niewłaściwym miejscu i czasie.
Opowiadania mimo groteskowej i ponurej aury czyta się znakomicie. Dzięki dynamice zdarzeń, niecodzienności losów, świetnym ludzkim typom, czarnemu humorowi, błyskotliwości stylu.
Autor, o którym mówi się, że kocha Czechy, równocześnie zmusza Czechów do zadania sobie pytania; ..... gdzie jest granica bycia Szwejkiem?
Książka wzbudziła pozytywne opinie. Podobała się zarówno jej warstwa poznawcza /historia Bata, Eduarda Kirchbergera i in./, jak i styl. Jedyny zarzut – odparty zresztą przez większość dyskutujących, ciekawych losów sąsiadów – to dlaczego przyglądamy się czeskim dramatom, gdy mamy swoje.
Wszak cudze losy często oglądamy przez pryzmat własnych. Te same mechanizmy , ten sam reżim, a różne reakcje. Tak różne jak my: Polacy i Czesi.
Maria Horak
13.02.2008
Wokół "LALI" Jacka Dehnela

Entuzjastyczne refleksje wywołała LALA - powieść Jacka Dehnela, jeden z najciekawszych debiutów 2006 r., za którą autor uhonorowany został Paszportem POLITYKI. Autor, – rocznik 1980 - to poeta, prozaik, tłumacz i malarz, absolwent Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych na UW.
Tytułowa LALA to babka narratora; urodzona w 1919 r. w Kielcach, nestorka inteligenckiej rodziny pisała słuchowiska radiowe, malowała, a ponadto barwnie żyła. Jest już sędziwą damą, choć jak mówi: ....co dla młodej kobiety znaczy 81 lat?
Czytający spostrzegli, że to opowieść jest w książce wartością nadrzędną. Wątki rozpoczynają się, gubią, zaplatają tworząc zapis o rodzinnym Lisowie, nieoczekiwanych interesach dziadka, zrujnowanych i straconych majątkach, o zwariowanych ciotkach i wujkach, mezaliansach, niemieckiej okupacji, czerwonoarmiejcach buszujących po mieszkaniach...
Ale to także zapis starości, choroby, wreszcie swoistej fizjologii związanej z wiekiem.
Kapitalną wartość stanowi utrwalenie odchodzącego świata. Zapis kultury, która odeszła wraz z II wojną światową. Na oczach Lali rozsypuje się dawny świat; obyczaje, wartości, sposób życia tej warstwy społecznej, do której należała jej rodzina. Odchodzi na zawsze społeczność wielonarodowościowa, żyjąca wspólnie. We wspomnieniach zostają koleżanki szkolne, Żydówki; obraz ich wygnania, rozstrzelania wprowadza ciemną tonację powieści.
Dyskutujący jednym głosem odkryli walory języka dehnelowskiej prozy.
Języka, który pozwolił przekazać mistrzowską narrację z jej zapętleniami, dygresjami, porzucaniem i wznawianiem wątków; z oryginalnością sformułowań, dowcipem, błyskiem. To równocześnie język, który celnie opisze chorobę, wiek, nie naruszając prywatności, a prezentując poczucie humoru i mądrość, nieodłączne w kolejnych stadiach starości babci – mistrza życia. Kogoś, kto wie jak postępować z bliźnimi, czym się kierować, jakie wybory podjąć.
Książka kończy się zdaniem ... A potem urodził się Jacek. Czyli ja.
Powieść to ten rodzaj autobiografii, który przypomina, że to kim jesteśmy w dobrym i złym zawdzięczamy naszym przodkom. Nikt nie żyje w próżni, osobno.
Dojrzała, a zarazem bardzo zabawna proza, zauroczyła uczestników spotkania. Miło było usłyszeć, o możliwości rozmowy z Autorem w Krakowie, w czerwcu.
Maria Horak
10.10.2007
Refleksje na temat lektur:
"ANTYLOPA SZUKA MYŚLIWEGO"
W.Albińskiego i "PACHNIDŁO" P.Suskinda
Przedmiotem dyskusji kolejnego spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki w filii nr 8 przy ul. Studenckiej 19 były dwa teksty: ANTYLOPA SZUKA MYŚLIWEGO Wojciecha Albińskie i PACHNIDŁO Patricka Suskinda. Dwie różne książki zupełnie odmiennych autorów.
Wojciech Albińsk z wykształcenia inżynier geodeta, debiutował późno, w wieku 68 lat. Zaskoczył polskich czytelników opowiadaniami z t. KALAHARI, które natychmiast stały się wydarzeniem literackim i zyskały uznanie i nagrodę krytyki. Dwa następne tomy już jedynie potwierdziły klasę pisarza.
Proza Albińskiego konsekwentnie rozgrywa się w Afryce Pd., w której autor spędził większą część dorosłego życia /RPA, Bostwana/. Jest w niej wierny kilku tematom. Nurtuje go problem uprzedzeń rasowych i konfliktów kulturowych, na tle ostatnich przemian w RPA. W swojej relacji nie staje w roli reportażysty czy kronikarza, a bardziej moralisty i artysty. Swoistego świadka zafascynowanego wypracowywaniem nowej tożsamości przez mieszkańców Czarnego Lądu.
Celnie wydobywa zjawiska i konflikty naznaczone nieusuwalnym paradoksem; opowiadanie KTO Z PAŃSTWA POPEŁNIŁ LUDOBÓJSTWO, już w tytule kryje absurd./ nb.opowiadanie to będzie ekranizowane przez Krzysztofa Krauzego; – miłość między czarną dziewczyną, a lekarzem z Europy rozegra się na tle walk Tutsi i Hutu w latach 90./
Uczestnicy spotkania podkreślili niewątpliwe walory prozy. Oszczędnej, zdyscyplinowanej, klarownej. Inaczej ukazującej Afrykę. Afrykę w jej życiu codziennym, oglądany z perspektywy obcego mieszkańca.
„.... Ta paradoksalna zbitka – połączenie obcości z oswojeniem, zdumienia i wiedzy – sprawia, że narracje Albińskiego pozwalają nam nie tyle zorientować się w aktualnej sytuacji w Afryce, ile zorientować się w naszej niewiedzy. Zrozumieć, że nie wszystko zrozumiemy.... „ /P.Czapliński/
Tę niewiedzę Europejczyków uświadomił ciekawy głos w rozmowie. Refleksja pani Elżbiety Dobrzańskiej, która poznała bliżej Kenię. Widziała na żywo nieskuteczność pomocy organizacji międzynarodowych, pomocy która nie trafia do najbardziej potrzebujących, lecz ginie po drodze. Poznała odczucia Afrykańczyków, którzy często nie chcą, bo nie rozumieją narzucanej im jako dobrodziejstwo demokracji. Demokracji na którą Afryce potrzeba czasu...
Zupełnie inne opinie wywołała książka Patricka Suskinda: HISTORIA PEWNEGO MORDERCY; swoiste połączenie horroru, powiastki filozoficznej, romansu historycznego. Prozy barwnej, trafnie osadzonej w realiach XVIII wieku, napisanej jędrnym językiem. Filmowanej z powodu mroczności i oryginalności tematu. I jej bohatera – potwora, a zarazem geniusza obdarzonego niezwykłym zmysłem węchu, który odczuwa świat jako mieszaninę woni.
Sam jest inny, nie wydziela bowiem żadnego zapachu, co izoluje go od ludzi, piętnuje nienawiścią do nich i popycha do wyrafinowanych zbrodni.
Mimo literackich walorów proza Suskinda wywołała u większości czytających odruch obrzydzenia. Drastyczne opisy pozbawiły wrażliwsze czytelniczki snu.
Byli i zwolennicy. Bronili wizyjnej wyobraźni autora. Jego odwagi do wkroczenia w najmroczniejsze zakamarki psychiki ludzkiej: śledzenia dobra i zła, erotyzmu i miłości. Namiętności, w której odrzucenie, samotność, nienawiść stoją o krok od zbrodni. Atrybutów prozy mrocznej a zarazem bardzo współczesnej. Bardzo medialnej.
Maria Horak





READ HERE